Nie widzę dla siebie miejsca w świecie mody

Categories Życiowo
moda

Wchodzę do sieciówki, targetem są nastolatki. Lubię ten sklep na S, który znajduje się w każdej galerii. Na zdjęciach promujących ich ubrania zawsze są bardzo szczupłe i młode dziewczyny, normalka. Zanim polubiłam wspomnianą sieciówkę, miałam ją w zakładce „jestem na to za stara”. Kojarzyła mi się z bluzkami w czaszki i typowym lookiem z gimnazjalnej dyskoteki. Oczywiście gimnazjalne dyskoteki są fajne, bluzki w czaszki też spoko, tylko ja już nie czuję takich klimatów.

Wracając jednak do samej sieciówki, jak w każdej, na zdjęciach są tylko bardzo szczupłe i wysokie dziewczyny. Ktoś napisze, że tak musi być, bo na takich osobach ubrani leżą najlepiej, bo produkuje się masówkę, żeby ceny nie zwalały z nóg. Tylko widzicie, zanim wejdę do sklepu, to chciałabym czasami poczuć, że on jest dla dziewczyn takich, jak ja. Żeby z witryn witały mnie różnorodne sylwetki, prawdziwy girl gang złożony z manekinów, gdzie jest miejsce dla niskich, wysokich, chudych, grubych i tych pomiędzy.

Modelki plus size dały nam różnorodność?

Codziennie z czeluści internetu oprócz reklam z modelkami w rozmiarze 0, atakują nas reklamy z modelkami plus size. Wiele dziewczyn uważa to za rewolucję, biją brawo i uważają to za zwycięstwo i przejaw różnorodności, której ja wciąż nie widzę. Obserwuję za to same skrajności. Mam wrażenie, że ubrania są promowane dla dwóch grup dziewczyn. Chudych i wysokich albo zmagających się z problemem otyłości. Niestety nadal nie widzę w sieciówkach miejsca dla takich osób jak ja, noszących zazwyczaj rozmiar 38-40, niskich, z dużą pupą, wystającym brzuchem i dużym biustem. Coraz częściej przymierzam choćby sukienkę i albo jest na mnie za mała (najczęściej w biuście), albo taką samą mogę wybrać z linii plus size, do której musiałabym jednak przytyć jeszcze z 20 kg.

Wiem, że liczy się sprzedaż, ale mam już powoli dość skrajności w każdej dziedzinie. Brakuje mi przeciętności w tym całym przemyśle modowym, który jest mimo wszystko znaczący dla większości z nas. Tak się składa, że wygląd niestety potrafi poprawić nasze samopoczucie. Chcemy mieć ładne ubrania, makijaże i czyste buty. To naturalne w świecie wzrokowców. Również dla własnej wygody chcemy mieć dobrze dopasowane sukienki, a nie takie, z których wciąż wystaje bok stanika czy odcięcie w talii znajduje się w innym miejscu, niż powinno.

Rozwiązania dla wybranych

Niektórzy twierdzą, że rozwiązaniem jest kupowani ubrań wysokiej jakości, gdzie można poprosić o poprawki, szycie na miarę lub szycie we własnym zakresie. Owszem, to jest jakieś rozwiązanie, ale tylko dla wybranych. Większość z nas nie umie szyć i w natłoku obowiązków wcale nie chce sobie dokładać kolejnej umiejętności do opanowania. Kupowanie ubrań na miarę lub płacenie ciągle za poprawki nie jest w zasięgu finansowym każdej z nas. Szczególnie gdy mówimy o młodych dziewczynach, to rozwiązania kosztowne pozostają w sferze marzeń. Zawsze przy takich rozwiązaniach odzywają się też głosy, że można uzbierać na droższe ubrania i ewentualne poprawki, po prostu mieć mniej. To też nie sprawdzi się u każdego, ja nie lubię mieć 4 koszulek na krzyż i ciągle martwić się o pranie. Chcę wygodnie pójść do sieciówki, gdzie ubrania są dostępne dla kilku typów sylwetki, a nie maksymalnie 2.

Brak swojego miejsca

Największym problem nie są jednak same ubrania, a przekaz. Dziewczyny takie jak ja otrzymują informację, że po prostu nie pasują do ogólnie przyjętych kanonów, nie wpisują się do żadnej z promowanych grup. I tutaj zaczyna się największa frustracja, którą tak często czuję w przymierzalni. Spodnie znowu za długie o 15 cm, jakby brakowało mi części nóg, sztywniejsza sukienka nie dopnie się w biuście, jak zwykle dla mnie zostają same rozciągliwe. To wszystko wkurza, tym bardziej że czasami naszym wyglądem chcemy wyrazić swoje upodobania, podkreślić nastrój czy temperament. Jednak z podkreślania zazwyczaj nic nie wychodzi, bo większość ubrań, które wpasowują się w moją wizję, zwyczajnie nie pasuje.

Chciałabym dożyć czasów, gdzie w świecie mody znajdzie się miejsce dla prawdziwej różnorodności, a ludzie zaczną tworzyć również dla przeciętniaków, którzy mają trochę za mało sportu i lubią w sobotę wyjść na grilla, co sprawia, że ich sylwetka odbiega od tych okładkowych. Marzy mi się, że zamiast kazać się zmieniać ludziom kiedyś reklamy i sklepy odzieżowe zaczną się do nich dostosowywać i akceptować.

W końcu to moda jest dla nas, a nie my dla mody. Niestety czasami mam wątpliwości czy to prawda, a Wy?

Cześć, mam na imię Sylwia. Pokazuję, że feministki to fajne i szczęśliwe babeczki. Piszę o feminizmie, siostrzeństwie i dziewczyńskich sprawach! Prowadzę też kanał na YT o wszystkim co intymne.