To nie jest standard — trendy, które tracą moc poza internetem

Categories Domowo, Feminizm
trendy społeczne

Od czasu do czasu zdarza mi się zgubić pomiędzy światem pokazywanym przez pryzmat internetu a tym prawdziwym. Staram się bacznie obserwować, co się dzieje wokół, jednak w wielu sytuacjach, to internet jest moim oknem na świat, przez co mam zachwiane granice pomiędzy tym, co promujemy w sieci, a spotykamy w szarej rzeczywistości. Jest wiele trendów, które są bardzo mocno promowane w internecie, ale nie mają zastosowania w życiu codziennym zwykłych Kowalskich. Dlatego, żeby nie „odlecieć” warto skonfrontować, to co mamy na wyciągnięcie ręki w naszym internetowym sosie, a na pobliskim osiedlu, wśród znajomych i rodziny.

Feminizm

Zacznijmy od jednego z głównych tematów bloga, bo tutaj sprawa wcale nie jest oczywista. Gdy pisałam, jak zaznajomić faceta z feminizmem jedna z Was skomentowała, że ten temat jest już dla większości znany. Zgodzę się z tym, że niektóre inicjatywy związane z feminizmem są częściej omawiane w mediach, niż dawniej. Tak samo w dużych miastach świadomość młodych ludzi jest coraz powszechniejsza, chociaż nadal znajdzie się mnóstwo osób, które nie wiedzą, o co chodzi.

Jednak ja nadal nie widzę feminizmu w życiu codziennym większości osób. Nawet w odniesieniu do czarnych protestów jest słabo, to nie jest wbrew pozorom temat poruszany w przypadkowym towarzystwie. Pamiętam protesty z 8 marca, kiedy jeszcze pracowałam w korpo. W przeddzień protestów w łazience zawisła kartka, na której miej więcej, było napisane „jutro jest dzień każdej z nas, włóż sukienkę i weź do pracy ulubioną szminkę”. Za to protesty to był istny temat tabu, wśród tłumu ludzi spotkałam JEDNĄ osobę z pracy. Wcześniej w przypadku typowo prywatnych tematów też ani razu nikt nie wspomniał o wyjściu na protest, mimo że wiele restauracji i barów było tego dnia zamkniętych, a kobiety brały nawet dni wolne.

I tutaj dochodzimy do sedna. Feminizm jest często obecny w intenecie i dość specyficznych środowiskach lub mocno związanych z lewicą. Gdy mówimy o biznesach tworzonych w klimacie #girlpower, to możemy się spodziewać obecności tych osób na każdym proteście. Jednak tam, gdzie spotyka się mnóstwo przypadkowych ludzi, niekoniecznie zaangażowanych w politykę, wertujących FB w poszukiwaniu prokobiecych treści, czy kanałów na YT, panuje totalny brak świadomości albo w wielu przypadkach słodka, wygodna ignorancja.

Body positive

Chyba nikt nie zaprzeczy, że to bardzo mocno promowany trend, którego w ogóle nie widać w życiu codziennym. Nadal wiele kobiet traci poczucie własnej wartości przez cyferki na wadze, narzeka na każdą fałdkę albo nie potrafi zaakceptować tak podstawowych rzeczy, jak kształt własnego nosa. Internet pokazuje nam modelki plus size (które nie zawsze są plus size), wiele blogerek pisze teksty o akceptacji siebie (w tym ja) i powstają kanały na YT z poradami jak polubić swoje uda i rozmiar stanika. Super, ale w życiu codziennym częściej spotykamy kobiety hejtujące swoje ciała, niż chwalące się swoją sylwetką. Od małego dostajemy przekaz, że -5kg to zawsze dobra opcja. Do tego paradoksalnie, z jednej strony mamy body positive, ale z drugiej czyha na nas więcej przekazów krzyczących „jesteś cała do poprawy”. Na pozytywnym podejściu do ciała nie da się tyle zarobić, co na kremach antycellulitowych i sukienkach ukrywających niedoskonałości. Dlatego w życiu realnym body positive praktycznie nie istnieje.

Perfekcyjna powierzchowność

Dzisiaj śmiałam się w głos, gdy zobaczyłam zdjęcie dziecka mojej koleżanki. Wcześniej oglądałam z zapartym tchem Instagram, gdzie natknęłam się na mnóstwo wystylizowanych niemowlaków i nieskazitelnie czystych kilkulatków w super drogich ciuchach. Zdjęcie dziecka koleżanki to był idealny kontrast, umorusane, w lesie, w starych, wytartych ciuchach razem z ulubioną zabawką, która lata świetności miała już dawno za sobą. I wtedy przypomniałam sobie pobliski plac zabaw i dzieci, którym stanowczo bliżej do tych niewystylizowanych.

To jak większość z nas kreuje swoją codzienność w interncie (a raczej ją stylizuje) nie ma zbyt dużego pokrycia w świecie realnym. Naprawdę nie wierzę w nieskazitelne wnętrza i dzieci dopasowane kolorem do kanapy, a po drodze jeszcze zwierzaki, które nigdy nie brudzą. Widuję takie rzeczy wyłącznie w internecie i nawet jeśli zdarzy mi się odwiedzić znajomych, których stać na takie obrazki, to wcale nie są one tak doskonałe.

Pokazywanie życia bez skazy lub z bardzo małymi skazami wykreowanymi na potrzeby ocieplenia wizerunku uważam za jeden z najbardziej szkodliwych trendów internetowych. Na szczęście nie ma on racji bytu w przeciętnym życiu. Z jednej strony to dobrze, z drugiej wiele osób doprowadzi do wielkiej frustracji, gdy to sobie uświadomią.

Wielkie biznesy z kubkiem kawy

Trend, który w internecie rozszalał się na dobre. Kubek kawy, laptop, złoto spływające z sufitu i biznesy posypane od góry do dołu brokatem. Zakładanie własnej firmy i zamienianie swoich pasji w biznes jest naprawdę fascynujące i dobre. Za to zakłamywanie rzeczywistości i wmawianie każdemu, że może być szybko bogaty bez dużego nakładu pracy, do tego skupiając się tylko na przyjemnych aspektach biznesu, to porażka, promowana codziennie w internecie.

Żeby mieć dobrze prosperujący biznes potrzeba o wiele więcej niż kubek kawy i pasja. Zderzenie z rynkiem pracy jest dzisiaj dla większości bardzo brutalne. Ogromna część osób będzie przez całe życie zarabiała ledwo średnią krajową lub mniej. Rzeczywistość przeciętnego Kowalskiego nie opiera się na parzeniu kawy w pracy, a często harówce na wiele zmian, które rozwalają życie prywatne. Codzienność wielu kobiet to nie korpo lub własne biurko i miliony moment, a korpo i pensja nawet poniżej 2000 tys. na rękę i liczenie gdzie kupić tańsze ziemniaki.

Internet udaje, że większość młodych ludzi zarabia krocie na swoich pasjach w spokojnych warunkach, które pozwalają na wynajem minimalistycznych, wystylizowanych kawalerek w centrach dużych miast. Realny świat pokazuje mi, że w takiej sytuacji są nieliczni, a większość jednak dba o każdy grosz i na każdy większy wydatek musi regularnie odkładać przez kilka miesięcy.

Po prostu rozumieć

Jest jeszcze wiele tendencji promowanych w internecie, które tracą swoją moc w zderzeniu z życiem przeciętnego człowieka. Dla mnie najważniejsze było zdanie sobie sprawy, że to, co dla mnie jest oczywiste, dla większości może być całkiem nieznane lub przelotnie kojarzone z czeluści internetu, ale zapomniane podczas codziennych aktywności. Gdy kisimy się w swoich wybranych środowiskach, ulubionych knajpach i ciągle wchodzimy na podobne strony, przestajemy zauważać, że pewne tematy, są popularne w bardzo niszowych kręgach i biznes z kubkiem kawy częściej występuje w internecie, niż w świeci realnym, tak samo, jak dyskusje o feminizmie.

A ja nie chcę o tym zapominać i odrywać się od codzienności ludzi, którzy inaczej ułożyli sobie życie, tylko dlatego, że spędzam za dużo czasu w internecie, szukając konkretnych informacji. I mam nadzieję, że też nie oderwiecie się od realnego życia i problemów większości ludzi z powodu zajawki na konkretny temat i poznawanie osób z różnych, niszowych środowisk. Zauważanie rzeczywistości większości też jest ważne, nawet jeśli jesteście minimalistkami, a większość woli gromadzić mnóstwo rzeczy. Tak samo każda z nas w jakimś aspekcie życia jest do bólu przeciętna i chyba wszystkie chcemy czuć pod tym względem trochę zrozumienia, nawet od osób, które są ekspertami od danej dziedziny i znają wszystkie składniki kosmetyków z for internetowych, gdy my używamy pierwszej lepszej odżywki.

Cześć, mam na imię Sylwia. Pokazuję, że feministki to fajne i szczęśliwe babeczki. Piszę o feminizmie, siostrzeństwie i dziewczyńskich sprawach! Prowadzę też kanał na YT o wszystkim co intymne.