Stereotypy płciowo-jedzeniowe

Categories Feminizm
stereotypy

Kuchenny temat, a raczej ten jedzeniowy wcale nie jest wolny od stereotypów. Wiele razy spotkałam się z różnymi sytuacjami, w których to co jem lub piję było uznawane za bardziej psujące do mojego męża. Wiecie, to niewinne mylenie zamówienia przez kelnerkę, gdzie moje trunki są podstawiane właśnie jemu. Mówiąc o podejściu do jedzenia mam wrażenie, że niektórzy naoglądali się za dużo filmów kostiumowych, gdzie kobiety wciśnięte w gorsety musiały zaciskać i żebra i żołądki. Za to panowie za przypieczętowanie swojej męskości uznawali odłożenie szabelki na boczek, żeby poluzować pasek. Jakie mamy stereotypy żywieniowe? W zasadzie sporo tego!

Damie nie wypada jeść golonki!

Może nie dosłownie, ale wiecie, gdy zamówienie dotyczy golonki i złoży je kobieta, by w miejscu publicznym wciągnąć tę górę tłustego mięsa, to wiedz, że coś dzieje. Dziewczynki wychowuje się w przeświadczeniu, że tłuste rzeczy są dla facetów. Na grillu golonkę wciąga wujek Jurek do wódeczki i ogórka, a ciocia Jola kroi kiełbaskę, prawie że w kostkę i popija soczkiem.

A przecież zamiłowanie do tłustego żarcia zależy po prostu od tego, co kto lubi. Golonki może nie lubię, ale jest kilka tłustych rzeczy, które chętnie przetrawiam. Niestety nadal facetom wolno w tej kwestii więcej. Druga strona medalu jest taka, że w zasadzie prawdziwy polski facet musi lubić golonkę i wódeczkę, bo jak woli warzywka…. to dochodzimy do kolejnego punktu!

Warzywa są dla bab

Wedle obiegowej opinii chłop musi jeść mięso, najlepiej żeby miał rzeźnię w piwnicy, bo musi dostarczać do organizmu ogromne ilości mięsa przy każdym posiłku. Teściowa zatroskana pyta co jedliście na obiad? Kotlety warzywne? Ale jak to! Już widzi oczami wyobraźni zagłodzonego syna, który nie dostarczył do organizmu mięsa, składnika ważniejszego od tlenu. Te wszystkie zupki krem z kukurydzy, kotleciki brokułowe, makaroniki z sosem cukiniowym, to dobre posiłki, ale nie dla prawdziwego faceta.

I niestety wielu się tego trzyma, jakby jedzenie warzyw odbierało im męskość. Współczują tym, których żony gotują często bez mięsa, sami twierdzą, że obiad bez mięsa to nie obiad, a jedzenie 5 porcji warzyw i owoców dziennie uznają za wynalazek hipsteriady i tych okropnych bab, pewnie feministek, które nie tylko chcą odebrać im władzę nad światem, ale torturować ich żołądki warzywami.

Jak wróbelek

Z jednej strony babcia załamuje ręce, że wnuczka je jak wróbelek, a z drugiej i tak się w duchu zachwyca, że taka dama, taka kobieca, och i ach! Spotkania z płcią przeciwną kończą się podobnie, wróbelki jedzą sałatki, po drugiej stronie stolika prawdziwi mężczyźni wciągają burgery i frytki. Wróbelki dziobią na weselach po talerzu i za chwilę już są najedzone, w gościach odmawiają kolejnych porcji. W domu rozmawiają z koleżankami na fejsie i mówią, że zaraz wrócą, bo muszą sobie zrobić kanapkę. Ale jak to, były w restauracji i nagle dreptają do lodówki? Za chwilę w okienku komunikatora pojawia się odpowiedź:  jestem strasznie głodna, przecież nie mogłam tam żreć jak chłop.

I to nie jest jedyna taka sytuacja, w damskiej toalecie na weselach też można usłyszeć, że ciotka nie może jeść, bo założyła sukienkę za małą o rozmiar, że dziewczyna wstydzi się jeść przy swoim chłopaku, bo jeszcze pomyśli, że się obżera. Tak, tak, wróbelki to często wstydliwe istotki. W końcu całe życie wmawia się nam, że jemy za dużo, kobiecie nie wypada jeść tyle ile potrzebuje, na ile ma ochotę, bo się roztyje i chłop jej nie będzie chciał!

Tylko piwkujemy

Przecież to oczywiste, małe piwko, najlepiej smakowe, albo likierek, tak ostatecznie. Wódka i mocne drinki? Tam dla tego pana po drugiej stronie stolika. Kobiecie nie wypada nie tylko się obżerać, ale też nie wolno się porządnie napić. W końcu to nieprzyzwoite, niebezpieczne i w ogóle, jak tak można, żeby kobieta piła mocne trunki? To nic, że może mieć mocną głowę. Gdy byliśmy w Grecji kelnerzy zawsze lekkie drinki stawiali obok mnie, a tego o nazwie „rosyjski zabójca” obok mojego męża. Dziwili się bardzo, gdy od razu się zamienialiśmy.

I tak to się kręci, od czasów gorsetów, do czasów smartfonów i bycia fit, trochę się zmienia, ale niewiele, bo co za dużo to nie zdrowo, dlatego golonka jest dla facetów, a krem z kukurydzy dla kobiet, w końcu kto zjada ostatki ten piękny i gładki.

Cześć, mam na imię Sylwia. Pokazuję, że feministki to fajne i szczęśliwe babeczki. Piszę o feminizmie, siostrzeństwie i dziewczyńskich sprawach! Prowadzę też kanał na YT o wszystkim co intymne.